Z czego słynie Roztocze? Szumy na Tanwi i kolorowe pagórki pól łąk i lasów, przecięte siecią szlaków pieszych i rowerowych. Przeurocze koniki polskie w zagrodach i urokliwe miasteczka z ciekawą historią. Ten region urzeka od pierwszego wejrzenia. Wystarczy weekend, by się zakochać w atrakcjach Roztocza. Ja spędziłam tu kilka dni i przywiozłam mnóstwo zdjęć, wspomnień i ciekawostek, którymi chcę się z Wami podzielić.

Zwierzyniec – historia królewskiego zwierzyńca i początki koników polskich

Historia Zwierzyńca sięga końca XVI wieku. To właśnie w 1593 roku kanclerz i hetman wielki koronny Jan Zamoyski włączył tę ziemię do Ordynacji Zamojskiej. Wkrótce powstał tu myśliwski dwór oraz ogrodzona wysokim ogrodzeniem obszerna enklawa, w której trzymano dzikie zwierzęta, takie jak: sarny, jelenie, dziki, łosie, daniele i tarpany – dzikie konie, sprowadzone z Puszczy Białowieskiej. To od tej leśnej zwierzyny pochodzi nazwa miasteczka Zwierzyniec, które jest siedzibą Roztoczańskiego Parku Narodowego. Od tarpanów z kolei wywodzi się konik polski, który jest symbolem tego Parku.

Po tamtych czasach pozostał malowniczy park, przez który przepływa rzeka Wieprz, romantyczne mostki, a także Staw Kościelny i słynny „kościół na wodzie” pod wezwaniem św. Jana Nepomucena z połowy XVIII wieku. Jego budowę zleciła Maria, żona Jana „Sobiepana” Zamoyskiego, późniejsza królowa Marysieńka Sobieska. Niestety, trwał remont elewacji kościoła, więc mam zdjęcie tylko z wnętrza. Równie uroczy jest staw Zwierzyńczyk, otoczony parkiem i alejkami spacerowymi.

Tarpany – historia dzikich koni

Tarpany to ostatnie dzikie konie Europy Wschodniej. Wyróżniały się niewielkim wzrostem, beczkowatą budową ciała, mysim umaszczeniem i czarną pręgą na grzbiecie. Były symbolem wolności, odporności i dzikości. Niestety, karczowanie lasów i intensywne polowania sprawiły, że wyginęły w naturze już w XIX wieku. W zwierzynieckiej zagrodzie zachowały się do XX wieku, jednak po wojnie władze ludowe rozdały je okolicznym gospodarzom, aby służy do prac polowych. W efekcie tych działań geny dzikich tarpanów skrzyżowały się z genami koni gospodarskich i powstała rasa konika polskiego.

Konik polski – od tarpana do symbolu Roztocza

W 1982 roku w Roztoczańskim Parku Narodowym powstała rezerwatowa hodowla konika polskiego Ostoja, położona przy Stawach Echo, na powierzchni ok. 180–200 ha. Sprowadzono cztery klacze i ogiera. Pierwsze źrebięta urodziły się w 1983 roku, m.in. Trzmielina, która żyje do dziś i wydała na świat blisko 22 potomków. W kolejnych dekadach hodowla rozrosła się. Do dziś w rezerwacie i w stajniach żyją dziesiątki koników polskich, a każdy rok przynosi nowe źrebięta.

Konik polski to koń prymitywny. To znaczy, że potrafi poradzić sobie w przyrodzie sam, bez opieki człowieka. Jest niski, dorosłe osobniki mają od 135 do 140 cm w kłębie. Charakterystyczna szara maść i ciemna pręga wzdłuż grzbietu to bezpośrednie dziedzictwo po dzikich przodkach. Konie, które dziś oglądamy na Roztoczu, są jakby ostatnim echem pradawnych tarpanów. Trochę dzikie z natury, a jednocześnie przyjazne człowiekowi – idealni spadkobiercy legendy o wolnych koniach z polskich puszcz.

Florianka – ostoja koników i miejsce odpoczynku dla turystów

Florianka to dawna ordynacka leśniczówka, dziś pełniąca rolę Ośrodka Hodowli Zachowawczej. Leży w odległości 7 km od Zwierzyńca. Dotrzesz tutaj pieszo lub rowerem szlakiem Green Velo. Od 1996 roku, prowadzona jest tu stajenna hodowla konika polskiego. To uzupełnienie rezerwatu. Właśnie tu zwierzęta przygotowywane są do pracy w zaprzęgach i jeździe wierzchem, a także prezentowane zwiedzającym. Każdego roku przed okresem zimowym źrebięta odławiane są z pastwisk i przenoszone do stajni, aby tam spędziły najmroźniejsze dni. Dorosłe koniki spędzają zimę na zewnątrz.

Florianka to też miejsce edukacji i relaksu. Są tu stajnie, Izba Leśna z ekspozycją dawnych sprzętów gospodarskich, a także ścieżki dendrologiczne, wiaty piknikowe, a nawet kawiarnia. Koniki często podchodzą do ogrodzenia i chętnie przyjmują czułość od odwiedzających. Są niezwykle fotogeniczne i chętnie pozują do zdjęć.

Muzeum przyrodnicze w Zwierzyńcu

W Zwierzyńcu, tuż przy granicy Roztoczańskiego Parku Narodowego, mieści się Ośrodek Edukacyjno-Muzealny. Właśnie od tego miejsca warto rozpocząć poznawanie Roztocza. Niezwykle realistyczne wystawy pokazują turystom bogactwo świata zwierząt i roślin.

Główną atrakcją jest imponująca ekspozycja składająca się z 11 dioram przedstawiających 17 różnych środowisk: od skalistych brzegów morza kredowego i pradawnych puszcz, przez torfowiska, bory sosnowe, buczyny karpackie po wodne ekosystemy Roztocza i historię założenia hodowli konika polskiego. Przy budynku muzeum jest parking, a wewnątrz punkt informacji turystycznej i kasa biletowa z biletami wstępu do muzeum i na szlaki turystyczne.

Roztocze – szumy na Tanwi i inne piękne trasy piesze

Jednym z najpiękniejszych miejsc na Roztoczu są Szumy na Tanwi. To charakterystyczne progi skalne i małe wodospady, które szumią tak, jakby opowiadały własną historię. Jak tam dotrzeć? Ja wybrałam pętlę ze wsi Susiec, wzdłuż rzeczki Jeleń. Po drodze zatrzymałam się przy małym wodospadzie. Jest niepozorny, ale hałas robi porównywalny, jak Siklawica w Tatrach. Dalej rzeka Tanew z malowniczymi uskokami skalnymi zachwycała zielenią i cieniem lasu. To miejsce, gdzie można zapomnieć o całym świecie – tylko szum wody, zapach ziół i chłód rezerwatu.

Szlak na Górę Bukową

Jednym z najpiękniejszych tras turystycznych na Roztoczu jest szlak na Górę Bukową, wiodący ze wsi Sochy do Zwierzyńca. To teren rezerwatu, więc las rządzi się swoimi prawami. Leżą powalone przez wiatr pnie drzew, porośnięte mchem i hubą, a między nimi biegają wiewiórki. Ja weszłam na szlak przy kościele w Sochach. Podejście było łagodne, choć od strony Zwierzyńca są strome schody. Niedaleko szczytu jest wiata w sam raz na odpoczynek z ładnym widokiem na roztoczańskie wzgórza i pola. Dzień był upalny ale las dawał przyjemny cień. Słychać było cichy szum wiatru, stukot dzięcioła i kwilenie młodych myszołowów.

Rowerem przez Roztocze – Green Velo i inne trasy

Roztocze to raj dla rowerzystów. Szlaków jest kilka, a urozmaicony teren i krajobraz sprawiają, że nawet krótka wycieczka jest przygodą. Uda się podjechać pod najbliższe wzniesienie czy jednak trzeba będzie podchodzić z rowerem? Najbardziej znany szlak to oczywiście Green Velo – imponująca, licząca 2000 km trasa rowerowa, prowadząca przez wschodnią Polskę. Jego roztoczański fragment wiedzie przez Szczebrzeszyn i Zwierzyniec i pozwala zajrzeć w najbardziej urokliwe zakątki tej krainy. Wyjeżdżając ze Zwierzyńca, mija się po drodze Stawy Echo i Czarny Staw z tarasem widokowym.

Kolejne ciekawe miejsce to opisana wcześniej Florianka. Stąd trasa wiedzie w stronę Górecka Starego i aż do Rezerwatu Szum. Tu nie dotarłam, i nie, wcale nie zabrakło siły, tylko czasu było za mało, żeby te wszystkie miejsca zobaczyć w ciągu weekendu. Wróciłam do Zwierzyńca Centralnym Szlakiem Rowerowym Roztocza.

Szlaków rowerowych i pieszych jest na Roztoczu oczywiście więcej. Gdzie jechać? Gdzie pójść? Na pewno warto sprawdzić trasy na mapie.

Roztocze – krajobraz, urokliwe miasteczka i regionalne tradycje

Roztocze to nie tylko lasy i rzeki, ale też ciekawe miasteczka. Z wieży widokowej w Suścu podziwiałam krajobrazy, a w Józefowie zatrzymałam się przy uroczej fontannie roztoczańskich zwierząt. To świetne miejsce na zdjęcie z kamiennym jeleniem i orłem.

W drodze powrotnej zajrzałam do Biłgoraja. Przywitała mnie Zagroda Sitarska. To skansen gospodarstwa, które specjalizowało się w wyplataniu sit i przetaków. Niestety, była zamknięta, ale to miejsce ma dla mnie szczególne znaczenie. Moje panieńskie nazwisko wywodzi się właśnie od tego rzemiosła! Dawniej w Biłgoraju niemal każda rodzina trudniła się sitarstwem, a wyroby trafiały nawet na rynki zagraniczne.

Zajrzałam też do Miasteczka na Szlaku Kultur Kresowych, gdzie drewniane zabudowania pachną historią i żywą tradycją. Choć rano było jeszcze cicho, to na co dzień tętni tu życie. Działają zakłady usługowe i organizowane są wydarzenia kulturalne.

Roztocze nie jest miejscem, które się „zalicza”. To region, który warto poznać bliżej, bez pośpiechu, dając sobie czas na ciszę i drobne zachwyty. Dlatego warto pojechać tam kilka razy. Krótkie wycieczki na Roztocze polecam zwłaszcza mieszkańcom Lubelszczyzny. Jest blisko i naprawdę ładnie. Ja marzę już znowu o górskich szlakach i większych wyzwaniach. Pakuję walizkę na weekendowy wyjazd w Beskid Niski i będę zdobywać Lackową. Trzymajcie kciuki, żebym weszła i wróciła.


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Symbol zastępczy awatara

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *